niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 7

Nareszcie w domu. Wbiegłam na góre do swojego pokoju i zamknęłam drzwi.Może nie potrzebnie się tak wydarłam na Zayna? Ugh,ja już nic nie wiem.Wstałam z łóżka i poszłam pod szybki prysznic,postanowiłam iść na spacer. Poszłam nad jezioro,zawsze tam chodzę kiedy potrzebuuje coś przemyśleć.Nagle mój telefon zaczął wibrować,nieznany numer,postanowiłam odebrać.
-Halo-bąkłam
-Cześć Els-Zayn,o kurwa.
-Czego chcesz?-postanowiłam zagrać wredną sukę.
-Ja.. Um...Możemy się spotkać?-O co mu chodzi?
-Okej,za 10 minut nad jeziorem,czekam.Jak Cię nie będzie to idę.-
-Okej,dozobaczenia-
Po co się zgadzałaś?Jesteś głupia!!! A jak Ci coś zrobi? A co jak moja podświadomość ma racje? Ja pierdole.Niby umiem się bronić,tata mnie kiedyś uczył,jak w razie 'czego' komuś skopać dupę,ale Zayn jest silniejszy.
-Hej-On juz jest? Aha.
-Hej-Siedziałam na kamieniu ze spuszczoną głową.
-To co,mogę Ci to wyjaśnić?-
-Jak chcesz-Może nie chce tego usłyszeć.Oczywiście że chcesz.
-Nie jesteś żadną zabawką,poszłem za nim do kibla i usłyszałem jego rozmowę,mówił coś że będzie z Tobą gdzieś i że wszystko jest gotowe.Wkurzyłem się,kazałem mu się odpierdolić od Ciebie.....-
-Że co?!-prawie krzyknęłam,przerwałam mu.
-Czekaj.On mi kiedyś zabrał ukochaną osobę,i chce to zrobić znowu.- Czekaj,co? On mnie kocha? Ja pierdole znam go trzy dni!!! To popieprzone,nie wiem o co chodzi.
-Nie rozumiem.Przecież ja Cię nie znam,my się w ogóle nie znamy,nie musisz mnie chronić.Dam sobie sama radę,a teraz żegnam-syknęłam.Wstałam z kamienia i zaczęłam iść.Usłyszalam czyjeś kroki za mną.Wybuchłam.
-Czego Ty kurwa ode mnie chcesz co?! Nie moja wina że Ci laskę zabrał! Co ja mam z tym wspólnego? Daj mi spokój,potrafie sama o siebie zadbać-krzyknęłam.
-Elise Ty nic nie rozumiesz!-wkurwił się,o nie.Zaczął iść szybciej w moją stronę,nie ruszyłam się.
-To mi może wyjaśnij-patrzyłam prosto w te oczy,te hipnotuzujące oczy które płonęły,gniewem?Troską? Nie wiem.Zayn skinął głową i usiadł pod drzewem,ja nadal stałam,ale słuchałam jego słów.
-To było 3 lata temu.... Ja i Perrie,wracaliśmy do domu,i nagle pojawil się Cameron.Podszedł do Perrie i zaczął ją całować,próbowałem coś zrobić,ale dotarło do mnie że ona mu się nie zprzeciwia,to był cios poniżej pasa-Miałam łzy w oczach.I wtedy zrozumiałam,on się martwił.O mnie,Podeszłam nie pewnie  usiadłam kolo niego,zarzuciłam mu ręce na szyje i przytuliłam mocno.
-Ja...nie wiedziałam.Przepraszam-
-Rozumiesz już?Nie chce żeby ktoś mi Cię zabrał.Nie chcę.Od kiedy pomogłem Ci wstać w tym autobusie,coś kazało mi Cię chronić.- Czekajcie,coooooooooo. Nie wiedziałam co mam powiedzieć,jezu o co tu chodzi??? Kim naprawdę jest Zayn? Coś mi tu nie gra.
-Nie żeby coś...Ale my sie znamy jakieś 3 dni,to nie brzmi realnie...-
-Wiem,ale nie długo zrozumiesz- Jak to? Postanowiłam nie drążyć tematu.Chciałam się pożegnać i iść ale mi nie pozwolił.
-Czekaj,odprowadzę cię-Uśmiechnął się w ten jego cudowny sposób.
-Dobrze-spuściłam głowę rumieniąc się.
Szliśmy w ciszy aż w końcu znaleźliśmy się pod moim domem.
-Dziękuję za odprowadzkę-Odważyłam się podneiść na niego wzrok,wpatrywał się we mnie uśmiechając się szeroko.
-Nie ma sprawy mała-Na moje policzki wtragnął purpurowy rumieniec,chciałam odejść w strone drzwi,ale złapał za mój nadgarstek i przyciągnął do siebie,pachniał bosko.Perfumy i papierosy mmmm.
-Zawróciłaś mi w głowie Elise.Co Ty ze mną robisz?-Ucałował moje czoło i mocno mnie przytulił.
Wbiegłam na góre po schodach z niedorzecznym uśmiechem na ustach.Przebrałam się w za dużą koszulkę i spodenki do spania.Tej nocy śniłam o jego slowach,jego ustach.'Zawróciłaś mi w głowie Elise'.
*
Potem jak odprowadziłem Elise,zadzwoniłem do Camerona.
-No siema-
-Hej,chcialem tylko powiedzieć,że wszystko idzie zgodnie z planem.Jutro Ci ją przyprowadzę,ale zgodnie z umową chcę widzieć Perrie-
-Dobra dobra stary- Rozłączył się.
Wiem że to chamskie z mojej strrony,ale musiałem.W tej historyjsce,którą opowiedziałem Elise,jest trochę prawdy tyle,że Perrie chciała ucieć od Camerona a on ją zabrał,zabrał mi ją.Teraz mam szanse ją odzyskać,i jeśli musi ktoś ucierpieć,to niech tak będzie.-
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest siódmy xd Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział,zobacze xd Narka misie !

piątek, 23 maja 2014

Rozdział 6.

Obudziły mnie promienie słońca, przebijające sie przez moje bordowe firanki.Ignorując to,obruciłam się na drugi bok chcąc dalej spać.Nagle mój telefon zaczął dzwonić,nosz kurde czy ja się mogę wyspać? Chyba nie,szybko sięgnęłam po telefon z szafki i go odebrałam,to była Kerry,ugh.
-Elise no gdzie Ty jesteś?!- O kurwa.Szkoła!
-Jezu,zaspałam,czekaj na mnie niedługo będę- 
-Jezu,Elise co się z Tobą dzieje?-
-Jeju,nic po prostu czekaj,za godzinę będę- Dopiero teraz spojrzałam na zegarek,9:20,nie no kurde przecież autobus mam za 2 godziny,jak ja dojadę? Wstałam z łóżka,podbiegłam do szafy szukając jakiś ciuchów, ubrałam białą koszulkę na ramiączkach i krótkie jeansowe spodenkim,do tego białe conversy i byłam gotowa.Nie miałam czasu na śniadanie,więc szybko wzięłam torbe i zamknęłam za sobą drzwi.
Pędziłam na przystanek,była 9:30,wow Elise w 10 minut doprowadziłaś się do porządku.
Jednak,autobusy mnie kochają,moja ukochana od dziś linia 106 się spóźniła,na moje szczęście.O tej porze są mniejsze korki,więc do szkoły dojechałałam w nie całe 20 minut.Była 9:50.Zdąże na 2 lekcje.Bięgnąc do drzwi wejściowch wpadlam na kogoś.O kurwa.Cameron. Chciałam uciec,ale przygwoździł mnie do ściany.
-Puszczaj do cholery!- syknęłam
-Nie grzeczna z Ciebie dziewczyna Keenan- On był odrażający,Splunęłam mu w twarz,rozluźnił nieco uścisk co wykorzystałam i uciekłam,biegłam pod moją szafkę i wpadłam na Zayna.Moja wewnętrzna bogini się obudziła,'Na niego możesz wpadać' Och,zamknij się.
-Wszystko w porządku?Wyglądasz na zdenerwowaną i przestraszoną- Nie zdążyłam odpowiedzieć,bo Cameron szedł w naszą stronę krzycząc.
-Ty dziwko,myślisz że on Cię obroni?On jest taki sam jak ja,prawda Malik?- Co? Nic nie rozumiałam,przecież to niedorzeczne.
-Spierdalaj McCann- Był zadziwiająco spokojny. Ku mojemu zdziwieniu,Cameron się ulotnił.
-Dzięki-bąknęłam.
-Nie ma za co,mała- Za każdym razem gdy mówi 'mała',to się rumienię,jezu.
Uśmiechnęłam się nieśmiało i popędziłam do klasy.Jak zwykle wszystkie pary oczu były skierowane na mnie,jeden idiota zagwizdał.
-Odwal się Connor- Nie lubiłam go,gwiazdunia,ugh. On się fałszywie uśmiechnął a ja przewróciłam oczami.Poszłam usiąść na swoje miejsce,ale było zajęte przez... Kogoś? Nie wiedziałam kto to.
-Złaź,ja tu siedzę- warknęłam.
-Możesz usiąśc na mnie jeśli chcesz-Mrugnął do mnie.
-Zapomnij-Uśmiechnęłam się ironicznie i usiadłam koło Kerry.
-Ej,kto to jest?-zapytałam.
-To Harry Styles,nowy,jezu ale on jest piękny- Cała Kerry-Anne.
-Może być-bąknęłam.Spojrzałam na niego przelotnie a on ukazał rząd swojego prostego uzębienia,przerwóciłam oczami i próbowałam się skupić na lekcji.A tak w ogóle,to gdzie się podział Zayn? 
Nie widziałam go od tego incydentu z Cameronem,czekajcie,szybko rozejrzałam się po klasie i Camerona też nie było.Coś mi tu nie gra.
-Proszę pani mogę iść do toalety?- Muszę to sprawdzić.
-Tak,idź- 'Co Ty robisz?Po co tam idziesz,siadaj na dupie Elise'. Jak zwykle moja podświadomość dramatuzuje.
*
Potem jak Elise udała się do klasy,poszedłem za Cameronem.Znam go 3 lata.Powiedzmy że go nienawidzę delikatnie mówiąc..Wszedł do kibla,rozmawiając przez telefon.
-.....tak,no...,dobra...,wszystko gotowe.....,dobra będę z nią.....,tak...,nara.- Z nią.... Chyba chodzi o Elise.
-Czego chcesz Malik?-
-Daj jej spokój,skurwielu.-syknąłęm.
-Bo co? Boisz się że Ci znowu laske zabiore,sorry ona jest moja.- Osz Ty chuju.
* Szłam korytarzem i usłyszałam czyjąś rozmowe.To Zayn i Cameron.
-.....boisz się że Ci znowu laskę zabiore...- W tym momencie weszłam do środka.
-Czy ja jestem jakąś pierdoloną zabawką kurwa?-wkurzyłam się.Byli oslupieni,więc kontynuowałam.
-Co Wy sobie myślicie? Żaden z was mnie nie będzie miał,nie jestem pieprzoną rzeczą do chuja pana- 'Powiedziała co wiedziała' Spierdalaj,jezu moja podświadomośc potrafi być irytująca. Wyszłam zatrzaskując drzwi i akurat usłyszałam dzwonek.
-Elise co się stało?-
-Nic takiego,wszystko okej- Wymusiłam uśmiech do przyjaciółki. Na szczęście do końća dnia nie spotkałam ani Zayna,ani Camerona.Jak dobrze.Jak mógł? Zawiodłam się na nim.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strasznie przepraszam że nie było tak długo rozdziału,nie miałam weny:(((((( Mam nadzieje że ktoś to czyta naprawdę:((( Następny rozdział powinien pojawić się w jutro albo w Niedzielę :)))) 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ. 


niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 5

Opowiedziałam  Zaynowi co się stalo,nie ukrywam że był w szkou.
-Ale jak ten skurwiel mógł Ci to zrobić? Kim on w ogóle jest?-
-Um,bo on się we mnie podkochiwał i zapraszał mnie do kina czy coś,a ja go spławiałam,no bo on jest dziwny i nie chcialam się z nim spotykać-
-No i miałaś racje,to jest jakiś psychol- Nie spodziewałam się takiej jego reakcji,myślałam że się nie przejmnie,w końcu dopiero mnie poznał,ale on zachował się bardzo w porządku w stosunku do mnie co mnie bardzo ucieszyło.Lubiłam go.
-Jak sie czujesz? Nic Ci nie zrobił?- Martwił się o mnie? Wow....
-Nie,nic mi nie jest tylko jestem trochę zmęczona.Nie zdążył mi nic zrobić bo uciekłam.Swoja drogą,co Ty tam robiłeś? Przecież to totalnie pustkowie- Nie wiem czemu,ale chciałam to wiedzieć.Coś po prostu kazało mi się zapytać.Był speszony,nie wiedział co odpowiedzieć.....
-Ja.... Um... No wiesz... Taki wypad Sobie zrobiłem,bo nudziło mi się- Kłamał.
A może on  współpracuje z Cameronem? Nie,na pewno nie,Zayn nie jest taki. Chyba.
-W porządku,tak tylko pytałam.Jeszcze raz baaardzo Ci dziękuję,uratowałeś mi tyłek.ZNOWU-
-Ktoś musi- zaczęliśmy się śmiać.W jego towarzystwie czułam się świetnie,tak jakbym znała go całe życie a przecież nie dawno go poznałam.
-Dobra,będę się zbierał,dozobaczenia Els- uśmiechnął się,jego uśmiech powwalał na kolana,jeju.
-Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję,nie wiem co by było jakbyś mnie tam nie znalazł- podeszłam do niego i go przytuliłam,tak po prostu,jego ręce wylądowały na mojej talii.
-Nie ma sprawy,mała.Dozobaczenia jutro w szkole- Zapach jego perfum,mmmmm.W końcu się od niego odkleiłam,chociaż to było trudne bo było mi bardzo przyjemnie w jego ramionach.
Kurwa,Elise ogarnij się.
-Narazie.- Zayn wyszedł a ja poszłam sie wykapać,urgh czekała mnie jeszcze rozmowa z mamą. To będzie ciekawe.
-Elise,zejdź na dół proszę- No to się zaczyna.
-Już idę- szybko rozczesałam włosy i zbiegłam na dół po schodach.
-Kto to był?- Wiedziałam że o to spyta.
-Kolega z klasy- Powiedzieć jej co się stało? Nieee bo zrobi z tego awanturę,coś wykombinuje.
-Czemu nie przyjechałaś na czas?-
-Oj mamo,czemu mam takie przesłuchanie przecież nie zrobiłam nic złego tylko się troche spóźniłam-
-Trochę?! 5 godzin to trochę?!- Była wkurzona. co miałam jej powiedzieć -No wiesz mamo taki psychol z klasy mnie porwał i chciał mnie zgwałcić a Zayn akurat był nie daleko i uratował mi tyłek.-
-Przepraszam,nie chciałam.Tak wyszło.Zagadałam się z Zaynem,jest nowy w szkole i chciałam mu pokazać nie które miejsca.-
-W porządku,możesz iść na górę.Tylko nastepnym razem uprzedzaj mnie że się spóźnisz- Nie wierzę,łyknęła to.Nic więcej nie mówiłam tylko weszłam na górę do swojego pokoju.Zaczęłam myśleć co Zayn tam robił,na pewno nie mówił prawdy,wciąż mnie to dręczyło.
*
-Stary masz towar?- Gdałem z Jamsem.
-Jasne,wbijaj-
-Okej,będe za godzinę z uwagi na to że mieszkasz na zadupiu- Parsknął śmiechem.
-Spoko,czekam- Czasami ćpam,tak po prostu z nudów.Czasem ćpam bo to mnie rozluźnia.
Musiałem zmienić szkołe (znowu) bo z poprzedniej mnie wywalili za to że pobiłem takiego chuja. Należało mu się,uderzył dziewczynę. Wtedy jak jechałem autobusem,bo mi się auto zdupcyło to od razu Elise wpadła mi w oko,była piękna i nie winna,cieszę sie że pomogłem jej wtedy wstać,poznałem ją wcześniej.
Po godzinie dojechałem na miejsce odebrałem towar i zwijałem się z tamtąd,jechałem powoli nie spiesząc sie,gdy nagle zauważyłem postać przy drzewie,na oko zdążyłem tylko zauważyć że była to dziewczyna więc się zatrzymałem.Byłem zdziwiony że dziewczyna jest tutaj SAMA,o takiej porze.Wysiadłem z samochodu i podeszłem bliżej,dziewczyna schowała się już za drzewem,podeszłem bliżej i ją zobaczyłem.To była Elise.
*
To było popieprzone.Cameron nie odpuści,znowu będzie chciał mi coś zrobić.Bałam się. Łzy zaczęły cieknąć po moim policzku,tak bardzo sie bałam.
W końcu zasnęłam,po tak ciężkim dniu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 5 yaaaaaaay. Jakiś dłuższy trochę,no nie? Mam nadzieje że wam się podoba :))))


sobota, 29 marca 2014

Rozdział 4

Było już ciemno,nie wiedziałam gdzie jestem.Bałam się.
Po chwili zobaczyłam auto,spontanicznie schowałam się za drzewem,błagam oby to nie był Cameron,błagam.
Auto się zatrzymało,serce przestało mi bić,chciałam stać sie nie widzialna,ale takie rzeczy tylko w Potterze.
-Um,Elise? Co Ty tu robisz?- Nie odezwałam się,tak się cieszyłam że ktoś mnie znalazł,więc po prostu go przytulilam.Na początku się spiął,ale po chwili poczułam jego ramiona wokół mojej talii.To był ten nowy.
-
Tak sie cieszę że ktoś mnie tu znalazł,bałam się że tu umrę- pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku.
-Ciiii,już dobrze,mała-Nie wiem jak on to zrobił
ale uwierzyłam mu.
-Um,przepraszam że teraz pytam ale,jak Ty masz na imię?- Serio nie wiedziałam.
-Zayn Malik-
Staliśmy tak chwilę ale chyba zauważył że mi zimno.
-Chodź Els,zawiozę Cię do domu i mi opowiesz co się stało,okej?-
Nie byłam zbyt chętna ale się zgodziłam.W drodze do domu rozmawialiśmy o głupotach.On był taki przystojny.Czarne zmierzwione włosy,ciemne oczy.Mój ideał,mój książe.
-----------
A więc rozdział 4 :D Komentujcie kochani!!! Do następnego,lovki XO!

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 3

Kiedy się ocknęłam leżałam na ziemi,nie widziałam gdzie jestem. Jedyne co zdążyłam zauważyć wcześniej to że gość który mnie złapał,to był Cameron,ten psychol. Czego on ode mnie chce? A jak mnie zgwałci? Zabije?
Spokojnie Elise.....
Próbowałam się podnieść ale nie mogłam,byłam związana,cholera. Usłyszałam kroki więc udawałam że nadal byłam nie przytomna.
-Chyba dałeś jej tego za dużo,idioto!- Kto to był? Nie poznawałam tego głosu..
-Dałem tyle,ile miałem dać- Cameron.... Dlaczego ja? Nie mógł Sobie porwać innej? Zawsze ja.
-Po co ją porywałeś? Teraz wszyscy będą jej szukać i będziesz miał przesrane,stary.-
-Ona jest moja,a ten nowy co przyszedł to mi ją zabiera- O nie,on jest chory,naprawdę,ja chcę stąd wyjść nie chcę tu być.Nie umyślnie otworzyłam oczy.
-Hej piękna- Urgh,zamknij się.
-Wypuść mnie psycholu- zaczęłam się drzeć w niebo głosy.
-Jesteś moja- Podszedł bliżej,już wiedziałam co on chcę zrobić.Chciał mnie naznaczyć.Próbowałam się wyrywać,drzeć,pluć,szarpać,nic. Zrobił mi malinkę,zajebiście.
-Wypuść mnie do chuja pana,co ja Ci zrobiłam? Moja wina że jesteś pojebany i NIGDY z Tobą nie będę? Nie moja.- syknęłam
-Ty mała dziwko- Wkurzyłam się,zaczęłam szarpać za sznury.Poluzowały się więc szybko przestałam,żeby się nie zauważył.
Wyszedł,nareszcie.Musiałam się stąd wydostać,natychmiast.Odwiązałam sznur na nadgarstkach i na kostkach.Powoli wstałam i ruszyłam do drzwi przez które wyszedł psychol,jego nowa ksywa. Nikogo nie było więc ruszyłam dalej,rozglądając się na wszystkie strony.Zaczęłam biec kiedy zobaczyłam drzwi do wyjścia z magazynu.Już miałam otworzyć drzwi gdy psychol stanął mi na drodze,super.
-Nigdzie nie idziesz,skarbie- Jego czarne tęczówki patrzały się w moje niebieskie.
-Czyżby?- Kopnęłam go w kroczę następnie otworzyłam drzwi i zaczęłam biec ile sił w nogach.Byłam już dość daleko więc pozwoliłam Sobie na mały przystanek koło dębu,miałam słabą kondycje.Już miałam biec dalej ale poczułam wibracje w kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwoni,nieznany numer.
-Halo?-
-Nie uciekniesz,dopadnę Cię,kochanie- Niemal wyczułam jego szyderczy uśmieszek na twarzy,psychol.
-Daj mi spokój- Łzy zaczęły cieknąć z moich powiek,rozłączyłam się i biegłam dalej.Gdzie ja w ogóle byłam? Zobaczyłam drogowskaz który wskazywał że znajduję się 15km od domu, I żeby było zabawniej,tam nic nie jechało,kompletna pustka. Co ja miałam zrobić?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział mi się nie podoba ;/////////
Nie mogłam wytrzymać,ciągle mam nadzieje że ktoś to czyta ;///
Do następnego ! <3

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 2

Dzisiaj wstałam tak entuzjastycznie że aż sama się zdziwiłam,może dlatego że wreszcie poznam nowego? No nic,wstałam ubrałam się i nawet zdążyłam wypić kawę.Potem wyruszyłam na przystanek.Wsiadłam do autobusu i włączyłam muzykę i włożyłam słuchawki do uszu. Nastąpiło jakieś ostre hamowanie i wyleciałam z siedzenia,z resztą nie tylko ja.Jakiś chłopak pomógł mi wstać,był bardzo przystojny.
-Nic Ci nie jest?- był zmartwiony ale się uśmiechał,miał piękne oczy i był strasznie wysoki,sięgałam mu poniżej ramienia.
-Nie,wszystko w porządku,dzięki za pomoc-uśmiechnęłam się i on też.
-Nie ma za co-
Po raz pierwszy w tym tygodniu nie spóźniłam się,jak to brzmi jest wtorek.Dzisiaj pierwszy miałam Angielski.Potem miałam Chemie,o nie CHEMIA.
Angielski minął za szybko,no ale cóż,w ogóle czego ja oczekuje? Księcia na białym koniu? Czasem zachowuję się jak dzieciak,a w końcu mam 17 lat.
Zadzwonił dzwonek na przerwę i właśnie wchodziłam do klasy ale przypomniałam sobie że zostawiam książki w szafce,no super znowu wejdę ostatnia.
Szybko pobiegłam do szafki,chwyciłam książki i pobiegłam z powrotem do klasy i wpadłam na kogoś upuszczając książki.
-Ałć-
-Przepraszam-Czekajcie,moment chwila,przecież to jest ON,chłopak który pomógł mi rano wstać,cholera.
-Znowu mi pomagasz wstać,jestem straszną łamagą,przepraszam.-
-Nie masz za co,to ja Ci wszedłem w drogę- Uśmiechał się do mnie,odwzajemniłam uśmiech.
-Lepiej chodźmy bo ta baba jest serio wredna-
-Racja-
Weszliśmy do klasy i szybko zajęliśmy miejsca w klasie.Czułam jego wzrok na sobie co jakiś czas.Ja też na niego patrzałam ale tylko wtedy kiedy nie robił tego on,czyli rzadko.
Lekcja minęła,i dobrze bo czułam że mam rumieńce na twarzy,czemu ja zawsze się rumienie? Poczułam wibracje w tylnej kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwonił,spojrzałam na wyświetlacz:Mama
-Halo?-
-Hej,Elise jesteś zwolniona z dalszych lekcji,wracaj do domu-
-Okej,będę za 2 godziny-
-Do zobaczenia,kocham Cię-
-Pa,też Cię kocham,mamo- To było dziwne,mama nigdy nie zwalniała mnie z lekcji,no ale jak ktoś daje to się bierze.Już wychodziłam ze szkoły ale ktoś mi przystawił rękę do ust i wprowadził w jakiś kąt. Po chwili mnie puścił więc mogłam mówić.
-Co do chuja?!-
-Zamknij się albo Cię zaknebluję- Zaczęłam krzyczeć ale po chwili wszystko zrobiło się czarne.Zemdlałam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
O to rozdział 2,nie wiem czy ktoś to czyta czy tylko przez przypadek wpada na tego bloga.Nie wiem czy wam się podoba i czy mam pisać dalej czy nie.Nie wiem kiedy pojawi się 3 rozdział,to zależy od was.
Do zobaczenia (mam nadzieje) Lovki xx


No... To ten xD Jestem Ania,to moje pierwsze opowiadanie,proszę Was o opinie na temat mojego bloga w komentarzach.Miłego czytania !!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1
Czy ja zawsze muszę wstawać tak wcześnie?Kurde,jest dopiero 6 rano! A,no tak muszę dojeżdżać do szkoły,yay.Jak zwykle rano,jestem zaspana i leniwa,zresztą nawet rozbudzona jestem leniwa.Popatrzałam na zegarek w telefonie i szybko się umyłam i ubrałam.Na szczęście nie spóźniłam się na autobus,ale za to zapomniałam biletu,idealny początek poniedziałku,prawda?Pierwszy raz jechałam na gapę,wow Elise,szacun.
Kiedy już dojechałam do tej szkoły spojrzałam na zegarek i wskazywał on 8:00,zajebiście,jestem spóźniona,urgh.
Starałam się wejść do klasy jak najciszej ale mi to oczywiście nie wyszło,gdy tylko otworzyłam drzwi wszystkie pary oczu były skierowane na mnie ze wzrokiem typu 'zabije Ci matkę', i jeszcze ten babsztyl.....
-Keenan,zostajesz po lekcji- Pani super wredna hiper suka Spencer zawsze mnie ujebie,zawsze.Całe szczęście że to ostatnia klasa liceum.
Szybko usiadłam na swoim miejscu i wyjęłam książki do wspaniałej chemii,mam nadzieje że wyczuliście sarkazm.
40 minut później wyszłam z piekła,tak bardzo nie lubię chemii.Po drodze do mojej szafki spotkałam Kerry-Anne (w skrócie Kerry),moją najlepszą przyjaciółkę.Wszyscy się dziwili że się przyjaźnimy no bo ona jest piękna,zgrabna i ma powodzenie.A ja ? No cóż,nie dorastam jej do pięt.
-Hey,Elise- szybko się uścisnęłyśmy
-Hey,Kerry,co tam?-
-Jakieś nowe ciasteczko jest u nas w szkole !-
-Nie gadaj,gdzie on jest?-
-Nie wiem,ja go nie widziałam ale wszyscy mówią że jest gorący,ale mówią także że jest dość dziwny-
-Dobra,po szkole wpadnij do mnie - może to jakiś psychol?
-Okej,do zobaczenia-
Kolejne lekcje minęły o wiele szybciej,na szczęście.Na matematyce siedzę z Cameronem,cały czas chcę się ze mną umówić,a ja już nie wiem jak go spławić.
Wróciłam do domu przebrałam się i czekałam na Kerry.
Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi,zbiegłam na dół mało się nie zabijając i otworzyłam drzwi,
Kerry wleciała do środka jak poparzona i zaczęła mówić.
-Ej,Elise widziałam tego nowego!- Uśmiechała się od ucha do ucha i coś mi mówiło że leci na niego,ale po dalszej rozmowie moje przypuszczenia się rozwiały.
-No i jaki on jest?-
-To jest sama słodycz,serio taka dupa że ojej,a najlepsze jest to że macie razem chemię i matematykę!-
-O nie- Zaczęłyśmy się śmiać w niebo głosy.
-O tak Keenan !-
Rozmawiałyśmy jeszcze przez parę godzin i Kerry poszła do domu. Ja natomiast wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać,jutro będzie inny dzień.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Naprawdę chciałabym poznać waszą opinię na temat pierwszego rozdziału. proszę o szczerą opinie kochani!