Nareszcie w domu. Wbiegłam na góre do swojego pokoju i zamknęłam drzwi.Może nie potrzebnie się tak wydarłam na Zayna? Ugh,ja już nic nie wiem.Wstałam z łóżka i poszłam pod szybki prysznic,postanowiłam iść na spacer. Poszłam nad jezioro,zawsze tam chodzę kiedy potrzebuuje coś przemyśleć.Nagle mój telefon zaczął wibrować,nieznany numer,postanowiłam odebrać.
-Halo-bąkłam
-Cześć Els-Zayn,o kurwa.
-Czego chcesz?-postanowiłam zagrać wredną sukę.
-Ja.. Um...Możemy się spotkać?-O co mu chodzi?
-Okej,za 10 minut nad jeziorem,czekam.Jak Cię nie będzie to idę.-
-Okej,dozobaczenia-
Po co się zgadzałaś?Jesteś głupia!!! A jak Ci coś zrobi? A co jak moja podświadomość ma racje? Ja pierdole.Niby umiem się bronić,tata mnie kiedyś uczył,jak w razie 'czego' komuś skopać dupę,ale Zayn jest silniejszy.
-Hej-On juz jest? Aha.
-Hej-Siedziałam na kamieniu ze spuszczoną głową.
-To co,mogę Ci to wyjaśnić?-
-Jak chcesz-Może nie chce tego usłyszeć.Oczywiście że chcesz.
-Nie jesteś żadną zabawką,poszłem za nim do kibla i usłyszałem jego rozmowę,mówił coś że będzie z Tobą gdzieś i że wszystko jest gotowe.Wkurzyłem się,kazałem mu się odpierdolić od Ciebie.....-
-Że co?!-prawie krzyknęłam,przerwałam mu.
-Czekaj.On mi kiedyś zabrał ukochaną osobę,i chce to zrobić znowu.- Czekaj,co? On mnie kocha? Ja pierdole znam go trzy dni!!! To popieprzone,nie wiem o co chodzi.
-Nie rozumiem.Przecież ja Cię nie znam,my się w ogóle nie znamy,nie musisz mnie chronić.Dam sobie sama radę,a teraz żegnam-syknęłam.Wstałam z kamienia i zaczęłam iść.Usłyszalam czyjeś kroki za mną.Wybuchłam.
-Czego Ty kurwa ode mnie chcesz co?! Nie moja wina że Ci laskę zabrał! Co ja mam z tym wspólnego? Daj mi spokój,potrafie sama o siebie zadbać-krzyknęłam.
-Elise Ty nic nie rozumiesz!-wkurwił się,o nie.Zaczął iść szybciej w moją stronę,nie ruszyłam się.
-To mi może wyjaśnij-patrzyłam prosto w te oczy,te hipnotuzujące oczy które płonęły,gniewem?Troską? Nie wiem.Zayn skinął głową i usiadł pod drzewem,ja nadal stałam,ale słuchałam jego słów.
-To było 3 lata temu.... Ja i Perrie,wracaliśmy do domu,i nagle pojawil się Cameron.Podszedł do Perrie i zaczął ją całować,próbowałem coś zrobić,ale dotarło do mnie że ona mu się nie zprzeciwia,to był cios poniżej pasa-Miałam łzy w oczach.I wtedy zrozumiałam,on się martwił.O mnie,Podeszłam nie pewnie usiadłam kolo niego,zarzuciłam mu ręce na szyje i przytuliłam mocno.
-Ja...nie wiedziałam.Przepraszam-
-Rozumiesz już?Nie chce żeby ktoś mi Cię zabrał.Nie chcę.Od kiedy pomogłem Ci wstać w tym autobusie,coś kazało mi Cię chronić.- Czekajcie,coooooooooo. Nie wiedziałam co mam powiedzieć,jezu o co tu chodzi??? Kim naprawdę jest Zayn? Coś mi tu nie gra.
-Nie żeby coś...Ale my sie znamy jakieś 3 dni,to nie brzmi realnie...-
-Wiem,ale nie długo zrozumiesz- Jak to? Postanowiłam nie drążyć tematu.Chciałam się pożegnać i iść ale mi nie pozwolił.
-Czekaj,odprowadzę cię-Uśmiechnął się w ten jego cudowny sposób.
-Dobrze-spuściłam głowę rumieniąc się.
Szliśmy w ciszy aż w końcu znaleźliśmy się pod moim domem.
-Dziękuję za odprowadzkę-Odważyłam się podneiść na niego wzrok,wpatrywał się we mnie uśmiechając się szeroko.
-Nie ma sprawy mała-Na moje policzki wtragnął purpurowy rumieniec,chciałam odejść w strone drzwi,ale złapał za mój nadgarstek i przyciągnął do siebie,pachniał bosko.Perfumy i papierosy mmmm.
-Zawróciłaś mi w głowie Elise.Co Ty ze mną robisz?-Ucałował moje czoło i mocno mnie przytulił.
Wbiegłam na góre po schodach z niedorzecznym uśmiechem na ustach.Przebrałam się w za dużą koszulkę i spodenki do spania.Tej nocy śniłam o jego slowach,jego ustach.'Zawróciłaś mi w głowie Elise'.
*
Potem jak odprowadziłem Elise,zadzwoniłem do Camerona.
-No siema-
-Hej,chcialem tylko powiedzieć,że wszystko idzie zgodnie z planem.Jutro Ci ją przyprowadzę,ale zgodnie z umową chcę widzieć Perrie-
-Dobra dobra stary- Rozłączył się.
Wiem że to chamskie z mojej strrony,ale musiałem.W tej historyjsce,którą opowiedziałem Elise,jest trochę prawdy tyle,że Perrie chciała ucieć od Camerona a on ją zabrał,zabrał mi ją.Teraz mam szanse ją odzyskać,i jeśli musi ktoś ucierpieć,to niech tak będzie.-
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest siódmy xd Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział,zobacze xd Narka misie !
niedziela, 25 maja 2014
piątek, 23 maja 2014
Rozdział 6.
Obudziły mnie promienie słońca, przebijające sie przez moje bordowe firanki.Ignorując to,obruciłam się na drugi bok chcąc dalej spać.Nagle mój telefon zaczął dzwonić,nosz kurde czy ja się mogę wyspać? Chyba nie,szybko sięgnęłam po telefon z szafki i go odebrałam,to była Kerry,ugh.
-Elise no gdzie Ty jesteś?!- O kurwa.Szkoła!
-Jezu,zaspałam,czekaj na mnie niedługo będę-
-Jezu,Elise co się z Tobą dzieje?-
-Jeju,nic po prostu czekaj,za godzinę będę- Dopiero teraz spojrzałam na zegarek,9:20,nie no kurde przecież autobus mam za 2 godziny,jak ja dojadę? Wstałam z łóżka,podbiegłam do szafy szukając jakiś ciuchów, ubrałam białą koszulkę na ramiączkach i krótkie jeansowe spodenkim,do tego białe conversy i byłam gotowa.Nie miałam czasu na śniadanie,więc szybko wzięłam torbe i zamknęłam za sobą drzwi.
Pędziłam na przystanek,była 9:30,wow Elise w 10 minut doprowadziłaś się do porządku.
Jednak,autobusy mnie kochają,moja ukochana od dziś linia 106 się spóźniła,na moje szczęście.O tej porze są mniejsze korki,więc do szkoły dojechałałam w nie całe 20 minut.Była 9:50.Zdąże na 2 lekcje.Bięgnąc do drzwi wejściowch wpadlam na kogoś.O kurwa.Cameron. Chciałam uciec,ale przygwoździł mnie do ściany.
-Puszczaj do cholery!- syknęłam
-Nie grzeczna z Ciebie dziewczyna Keenan- On był odrażający,Splunęłam mu w twarz,rozluźnił nieco uścisk co wykorzystałam i uciekłam,biegłam pod moją szafkę i wpadłam na Zayna.Moja wewnętrzna bogini się obudziła,'Na niego możesz wpadać' Och,zamknij się.
-Wszystko w porządku?Wyglądasz na zdenerwowaną i przestraszoną- Nie zdążyłam odpowiedzieć,bo Cameron szedł w naszą stronę krzycząc.
-Ty dziwko,myślisz że on Cię obroni?On jest taki sam jak ja,prawda Malik?- Co? Nic nie rozumiałam,przecież to niedorzeczne.
-Spierdalaj McCann- Był zadziwiająco spokojny. Ku mojemu zdziwieniu,Cameron się ulotnił.
-Dzięki-bąknęłam.
-Nie ma za co,mała- Za każdym razem gdy mówi 'mała',to się rumienię,jezu.
Uśmiechnęłam się nieśmiało i popędziłam do klasy.Jak zwykle wszystkie pary oczu były skierowane na mnie,jeden idiota zagwizdał.
-Odwal się Connor- Nie lubiłam go,gwiazdunia,ugh. On się fałszywie uśmiechnął a ja przewróciłam oczami.Poszłam usiąść na swoje miejsce,ale było zajęte przez... Kogoś? Nie wiedziałam kto to.
-Złaź,ja tu siedzę- warknęłam.
-Możesz usiąśc na mnie jeśli chcesz-Mrugnął do mnie.
-Zapomnij-Uśmiechnęłam się ironicznie i usiadłam koło Kerry.
-Ej,kto to jest?-zapytałam.
-To Harry Styles,nowy,jezu ale on jest piękny- Cała Kerry-Anne.
-Może być-bąknęłam.Spojrzałam na niego przelotnie a on ukazał rząd swojego prostego uzębienia,przerwóciłam oczami i próbowałam się skupić na lekcji.A tak w ogóle,to gdzie się podział Zayn?
Nie widziałam go od tego incydentu z Cameronem,czekajcie,szybko rozejrzałam się po klasie i Camerona też nie było.Coś mi tu nie gra.
-Proszę pani mogę iść do toalety?- Muszę to sprawdzić.
-Tak,idź- 'Co Ty robisz?Po co tam idziesz,siadaj na dupie Elise'. Jak zwykle moja podświadomość dramatuzuje.
*
Potem jak Elise udała się do klasy,poszedłem za Cameronem.Znam go 3 lata.Powiedzmy że go nienawidzę delikatnie mówiąc..Wszedł do kibla,rozmawiając przez telefon.
-.....tak,no...,dobra...,wszystko gotowe.....,dobra będę z nią.....,tak...,nara.- Z nią.... Chyba chodzi o Elise.
-Czego chcesz Malik?-
-Daj jej spokój,skurwielu.-syknąłęm.
-Bo co? Boisz się że Ci znowu laske zabiore,sorry ona jest moja.- Osz Ty chuju.
* Szłam korytarzem i usłyszałam czyjąś rozmowe.To Zayn i Cameron.
-.....boisz się że Ci znowu laskę zabiore...- W tym momencie weszłam do środka.
-Czy ja jestem jakąś pierdoloną zabawką kurwa?-wkurzyłam się.Byli oslupieni,więc kontynuowałam.
-Co Wy sobie myślicie? Żaden z was mnie nie będzie miał,nie jestem pieprzoną rzeczą do chuja pana- 'Powiedziała co wiedziała' Spierdalaj,jezu moja podświadomośc potrafi być irytująca. Wyszłam zatrzaskując drzwi i akurat usłyszałam dzwonek.
-Elise co się stało?-
-Nic takiego,wszystko okej- Wymusiłam uśmiech do przyjaciółki. Na szczęście do końća dnia nie spotkałam ani Zayna,ani Camerona.Jak dobrze.Jak mógł? Zawiodłam się na nim.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strasznie przepraszam że nie było tak długo rozdziału,nie miałam weny:(((((( Mam nadzieje że ktoś to czyta naprawdę:((( Następny rozdział powinien pojawić się w jutro albo w Niedzielę :))))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)