-Elise no gdzie Ty jesteś?!- O kurwa.Szkoła!
-Jezu,zaspałam,czekaj na mnie niedługo będę-
-Jezu,Elise co się z Tobą dzieje?-
-Jeju,nic po prostu czekaj,za godzinę będę- Dopiero teraz spojrzałam na zegarek,9:20,nie no kurde przecież autobus mam za 2 godziny,jak ja dojadę? Wstałam z łóżka,podbiegłam do szafy szukając jakiś ciuchów, ubrałam białą koszulkę na ramiączkach i krótkie jeansowe spodenkim,do tego białe conversy i byłam gotowa.Nie miałam czasu na śniadanie,więc szybko wzięłam torbe i zamknęłam za sobą drzwi.
Pędziłam na przystanek,była 9:30,wow Elise w 10 minut doprowadziłaś się do porządku.
Jednak,autobusy mnie kochają,moja ukochana od dziś linia 106 się spóźniła,na moje szczęście.O tej porze są mniejsze korki,więc do szkoły dojechałałam w nie całe 20 minut.Była 9:50.Zdąże na 2 lekcje.Bięgnąc do drzwi wejściowch wpadlam na kogoś.O kurwa.Cameron. Chciałam uciec,ale przygwoździł mnie do ściany.
-Puszczaj do cholery!- syknęłam
-Nie grzeczna z Ciebie dziewczyna Keenan- On był odrażający,Splunęłam mu w twarz,rozluźnił nieco uścisk co wykorzystałam i uciekłam,biegłam pod moją szafkę i wpadłam na Zayna.Moja wewnętrzna bogini się obudziła,'Na niego możesz wpadać' Och,zamknij się.
-Wszystko w porządku?Wyglądasz na zdenerwowaną i przestraszoną- Nie zdążyłam odpowiedzieć,bo Cameron szedł w naszą stronę krzycząc.
-Ty dziwko,myślisz że on Cię obroni?On jest taki sam jak ja,prawda Malik?- Co? Nic nie rozumiałam,przecież to niedorzeczne.
-Spierdalaj McCann- Był zadziwiająco spokojny. Ku mojemu zdziwieniu,Cameron się ulotnił.
-Dzięki-bąknęłam.
-Nie ma za co,mała- Za każdym razem gdy mówi 'mała',to się rumienię,jezu.
Uśmiechnęłam się nieśmiało i popędziłam do klasy.Jak zwykle wszystkie pary oczu były skierowane na mnie,jeden idiota zagwizdał.
-Odwal się Connor- Nie lubiłam go,gwiazdunia,ugh. On się fałszywie uśmiechnął a ja przewróciłam oczami.Poszłam usiąść na swoje miejsce,ale było zajęte przez... Kogoś? Nie wiedziałam kto to.
-Złaź,ja tu siedzę- warknęłam.
-Możesz usiąśc na mnie jeśli chcesz-Mrugnął do mnie.
-Zapomnij-Uśmiechnęłam się ironicznie i usiadłam koło Kerry.
-Ej,kto to jest?-zapytałam.
-To Harry Styles,nowy,jezu ale on jest piękny- Cała Kerry-Anne.
-Może być-bąknęłam.Spojrzałam na niego przelotnie a on ukazał rząd swojego prostego uzębienia,przerwóciłam oczami i próbowałam się skupić na lekcji.A tak w ogóle,to gdzie się podział Zayn?
Nie widziałam go od tego incydentu z Cameronem,czekajcie,szybko rozejrzałam się po klasie i Camerona też nie było.Coś mi tu nie gra.
-Proszę pani mogę iść do toalety?- Muszę to sprawdzić.
-Tak,idź- 'Co Ty robisz?Po co tam idziesz,siadaj na dupie Elise'. Jak zwykle moja podświadomość dramatuzuje.
*
Potem jak Elise udała się do klasy,poszedłem za Cameronem.Znam go 3 lata.Powiedzmy że go nienawidzę delikatnie mówiąc..Wszedł do kibla,rozmawiając przez telefon.
-.....tak,no...,dobra...,wszystko gotowe.....,dobra będę z nią.....,tak...,nara.- Z nią.... Chyba chodzi o Elise.
-Czego chcesz Malik?-
-Daj jej spokój,skurwielu.-syknąłęm.
-Bo co? Boisz się że Ci znowu laske zabiore,sorry ona jest moja.- Osz Ty chuju.
* Szłam korytarzem i usłyszałam czyjąś rozmowe.To Zayn i Cameron.
-.....boisz się że Ci znowu laskę zabiore...- W tym momencie weszłam do środka.
-Czy ja jestem jakąś pierdoloną zabawką kurwa?-wkurzyłam się.Byli oslupieni,więc kontynuowałam.
-Co Wy sobie myślicie? Żaden z was mnie nie będzie miał,nie jestem pieprzoną rzeczą do chuja pana- 'Powiedziała co wiedziała' Spierdalaj,jezu moja podświadomośc potrafi być irytująca. Wyszłam zatrzaskując drzwi i akurat usłyszałam dzwonek.
-Elise co się stało?-
-Nic takiego,wszystko okej- Wymusiłam uśmiech do przyjaciółki. Na szczęście do końća dnia nie spotkałam ani Zayna,ani Camerona.Jak dobrze.Jak mógł? Zawiodłam się na nim.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strasznie przepraszam że nie było tak długo rozdziału,nie miałam weny:(((((( Mam nadzieje że ktoś to czyta naprawdę:((( Następny rozdział powinien pojawić się w jutro albo w Niedzielę :))))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz