piątek, 23 maja 2014

Rozdział 6.

Obudziły mnie promienie słońca, przebijające sie przez moje bordowe firanki.Ignorując to,obruciłam się na drugi bok chcąc dalej spać.Nagle mój telefon zaczął dzwonić,nosz kurde czy ja się mogę wyspać? Chyba nie,szybko sięgnęłam po telefon z szafki i go odebrałam,to była Kerry,ugh.
-Elise no gdzie Ty jesteś?!- O kurwa.Szkoła!
-Jezu,zaspałam,czekaj na mnie niedługo będę- 
-Jezu,Elise co się z Tobą dzieje?-
-Jeju,nic po prostu czekaj,za godzinę będę- Dopiero teraz spojrzałam na zegarek,9:20,nie no kurde przecież autobus mam za 2 godziny,jak ja dojadę? Wstałam z łóżka,podbiegłam do szafy szukając jakiś ciuchów, ubrałam białą koszulkę na ramiączkach i krótkie jeansowe spodenkim,do tego białe conversy i byłam gotowa.Nie miałam czasu na śniadanie,więc szybko wzięłam torbe i zamknęłam za sobą drzwi.
Pędziłam na przystanek,była 9:30,wow Elise w 10 minut doprowadziłaś się do porządku.
Jednak,autobusy mnie kochają,moja ukochana od dziś linia 106 się spóźniła,na moje szczęście.O tej porze są mniejsze korki,więc do szkoły dojechałałam w nie całe 20 minut.Była 9:50.Zdąże na 2 lekcje.Bięgnąc do drzwi wejściowch wpadlam na kogoś.O kurwa.Cameron. Chciałam uciec,ale przygwoździł mnie do ściany.
-Puszczaj do cholery!- syknęłam
-Nie grzeczna z Ciebie dziewczyna Keenan- On był odrażający,Splunęłam mu w twarz,rozluźnił nieco uścisk co wykorzystałam i uciekłam,biegłam pod moją szafkę i wpadłam na Zayna.Moja wewnętrzna bogini się obudziła,'Na niego możesz wpadać' Och,zamknij się.
-Wszystko w porządku?Wyglądasz na zdenerwowaną i przestraszoną- Nie zdążyłam odpowiedzieć,bo Cameron szedł w naszą stronę krzycząc.
-Ty dziwko,myślisz że on Cię obroni?On jest taki sam jak ja,prawda Malik?- Co? Nic nie rozumiałam,przecież to niedorzeczne.
-Spierdalaj McCann- Był zadziwiająco spokojny. Ku mojemu zdziwieniu,Cameron się ulotnił.
-Dzięki-bąknęłam.
-Nie ma za co,mała- Za każdym razem gdy mówi 'mała',to się rumienię,jezu.
Uśmiechnęłam się nieśmiało i popędziłam do klasy.Jak zwykle wszystkie pary oczu były skierowane na mnie,jeden idiota zagwizdał.
-Odwal się Connor- Nie lubiłam go,gwiazdunia,ugh. On się fałszywie uśmiechnął a ja przewróciłam oczami.Poszłam usiąść na swoje miejsce,ale było zajęte przez... Kogoś? Nie wiedziałam kto to.
-Złaź,ja tu siedzę- warknęłam.
-Możesz usiąśc na mnie jeśli chcesz-Mrugnął do mnie.
-Zapomnij-Uśmiechnęłam się ironicznie i usiadłam koło Kerry.
-Ej,kto to jest?-zapytałam.
-To Harry Styles,nowy,jezu ale on jest piękny- Cała Kerry-Anne.
-Może być-bąknęłam.Spojrzałam na niego przelotnie a on ukazał rząd swojego prostego uzębienia,przerwóciłam oczami i próbowałam się skupić na lekcji.A tak w ogóle,to gdzie się podział Zayn? 
Nie widziałam go od tego incydentu z Cameronem,czekajcie,szybko rozejrzałam się po klasie i Camerona też nie było.Coś mi tu nie gra.
-Proszę pani mogę iść do toalety?- Muszę to sprawdzić.
-Tak,idź- 'Co Ty robisz?Po co tam idziesz,siadaj na dupie Elise'. Jak zwykle moja podświadomość dramatuzuje.
*
Potem jak Elise udała się do klasy,poszedłem za Cameronem.Znam go 3 lata.Powiedzmy że go nienawidzę delikatnie mówiąc..Wszedł do kibla,rozmawiając przez telefon.
-.....tak,no...,dobra...,wszystko gotowe.....,dobra będę z nią.....,tak...,nara.- Z nią.... Chyba chodzi o Elise.
-Czego chcesz Malik?-
-Daj jej spokój,skurwielu.-syknąłęm.
-Bo co? Boisz się że Ci znowu laske zabiore,sorry ona jest moja.- Osz Ty chuju.
* Szłam korytarzem i usłyszałam czyjąś rozmowe.To Zayn i Cameron.
-.....boisz się że Ci znowu laskę zabiore...- W tym momencie weszłam do środka.
-Czy ja jestem jakąś pierdoloną zabawką kurwa?-wkurzyłam się.Byli oslupieni,więc kontynuowałam.
-Co Wy sobie myślicie? Żaden z was mnie nie będzie miał,nie jestem pieprzoną rzeczą do chuja pana- 'Powiedziała co wiedziała' Spierdalaj,jezu moja podświadomośc potrafi być irytująca. Wyszłam zatrzaskując drzwi i akurat usłyszałam dzwonek.
-Elise co się stało?-
-Nic takiego,wszystko okej- Wymusiłam uśmiech do przyjaciółki. Na szczęście do końća dnia nie spotkałam ani Zayna,ani Camerona.Jak dobrze.Jak mógł? Zawiodłam się na nim.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strasznie przepraszam że nie było tak długo rozdziału,nie miałam weny:(((((( Mam nadzieje że ktoś to czyta naprawdę:((( Następny rozdział powinien pojawić się w jutro albo w Niedzielę :)))) 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz