Było już ciemno,nie wiedziałam gdzie jestem.Bałam się.
Po chwili zobaczyłam auto,spontanicznie schowałam się za drzewem,błagam oby to nie był Cameron,błagam.
Auto się zatrzymało,serce przestało mi bić,chciałam stać sie nie widzialna,ale takie rzeczy tylko w Potterze.
-Um,Elise? Co Ty tu robisz?- Nie odezwałam się,tak się cieszyłam że ktoś mnie znalazł,więc po prostu go przytulilam.Na początku się spiął,ale po chwili poczułam jego ramiona wokół mojej talii.To był ten nowy.
-
Tak sie cieszę że ktoś mnie tu znalazł,bałam się że tu umrę- pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku.
-Ciiii,już dobrze,mała-Nie wiem jak on to zrobił
ale uwierzyłam mu.
-Um,przepraszam że teraz pytam ale,jak Ty masz na imię?- Serio nie wiedziałam.
-Zayn Malik-
Staliśmy tak chwilę ale chyba zauważył że mi zimno.
-Chodź Els,zawiozę Cię do domu i mi opowiesz co się stało,okej?-
Nie byłam zbyt chętna ale się zgodziłam.W drodze do domu rozmawialiśmy o głupotach.On był taki przystojny.Czarne zmierzwione włosy,ciemne oczy.Mój ideał,mój książe.
-----------
A więc rozdział 4 :D Komentujcie kochani!!! Do następnego,lovki XO!
sobota, 29 marca 2014
wtorek, 25 marca 2014
Rozdział 3
Kiedy się ocknęłam leżałam na ziemi,nie widziałam gdzie jestem. Jedyne co zdążyłam zauważyć wcześniej to że gość który mnie złapał,to był Cameron,ten psychol. Czego on ode mnie chce? A jak mnie zgwałci? Zabije?
Spokojnie Elise.....
Próbowałam się podnieść ale nie mogłam,byłam związana,cholera. Usłyszałam kroki więc udawałam że nadal byłam nie przytomna.
-Chyba dałeś jej tego za dużo,idioto!- Kto to był? Nie poznawałam tego głosu..
-Dałem tyle,ile miałem dać- Cameron.... Dlaczego ja? Nie mógł Sobie porwać innej? Zawsze ja.
-Po co ją porywałeś? Teraz wszyscy będą jej szukać i będziesz miał przesrane,stary.-
-Ona jest moja,a ten nowy co przyszedł to mi ją zabiera- O nie,on jest chory,naprawdę,ja chcę stąd wyjść nie chcę tu być.Nie umyślnie otworzyłam oczy.
-Hej piękna- Urgh,zamknij się.
-Wypuść mnie psycholu- zaczęłam się drzeć w niebo głosy.
-Jesteś moja- Podszedł bliżej,już wiedziałam co on chcę zrobić.Chciał mnie naznaczyć.Próbowałam się wyrywać,drzeć,pluć,szarpać,nic. Zrobił mi malinkę,zajebiście.
-Wypuść mnie do chuja pana,co ja Ci zrobiłam? Moja wina że jesteś pojebany i NIGDY z Tobą nie będę? Nie moja.- syknęłam
-Ty mała dziwko- Wkurzyłam się,zaczęłam szarpać za sznury.Poluzowały się więc szybko przestałam,żeby się nie zauważył.
Wyszedł,nareszcie.Musiałam się stąd wydostać,natychmiast.Odwiązałam sznur na nadgarstkach i na kostkach.Powoli wstałam i ruszyłam do drzwi przez które wyszedł psychol,jego nowa ksywa. Nikogo nie było więc ruszyłam dalej,rozglądając się na wszystkie strony.Zaczęłam biec kiedy zobaczyłam drzwi do wyjścia z magazynu.Już miałam otworzyć drzwi gdy psychol stanął mi na drodze,super.
-Nigdzie nie idziesz,skarbie- Jego czarne tęczówki patrzały się w moje niebieskie.
-Czyżby?- Kopnęłam go w kroczę następnie otworzyłam drzwi i zaczęłam biec ile sił w nogach.Byłam już dość daleko więc pozwoliłam Sobie na mały przystanek koło dębu,miałam słabą kondycje.Już miałam biec dalej ale poczułam wibracje w kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwoni,nieznany numer.
-Halo?-
-Nie uciekniesz,dopadnę Cię,kochanie- Niemal wyczułam jego szyderczy uśmieszek na twarzy,psychol.
-Daj mi spokój- Łzy zaczęły cieknąć z moich powiek,rozłączyłam się i biegłam dalej.Gdzie ja w ogóle byłam? Zobaczyłam drogowskaz który wskazywał że znajduję się 15km od domu, I żeby było zabawniej,tam nic nie jechało,kompletna pustka. Co ja miałam zrobić?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział mi się nie podoba ;/////////
Nie mogłam wytrzymać,ciągle mam nadzieje że ktoś to czyta ;///
Do następnego ! <3
Spokojnie Elise.....
Próbowałam się podnieść ale nie mogłam,byłam związana,cholera. Usłyszałam kroki więc udawałam że nadal byłam nie przytomna.
-Chyba dałeś jej tego za dużo,idioto!- Kto to był? Nie poznawałam tego głosu..
-Dałem tyle,ile miałem dać- Cameron.... Dlaczego ja? Nie mógł Sobie porwać innej? Zawsze ja.
-Po co ją porywałeś? Teraz wszyscy będą jej szukać i będziesz miał przesrane,stary.-
-Ona jest moja,a ten nowy co przyszedł to mi ją zabiera- O nie,on jest chory,naprawdę,ja chcę stąd wyjść nie chcę tu być.Nie umyślnie otworzyłam oczy.
-Hej piękna- Urgh,zamknij się.
-Wypuść mnie psycholu- zaczęłam się drzeć w niebo głosy.
-Jesteś moja- Podszedł bliżej,już wiedziałam co on chcę zrobić.Chciał mnie naznaczyć.Próbowałam się wyrywać,drzeć,pluć,szarpać,nic. Zrobił mi malinkę,zajebiście.
-Wypuść mnie do chuja pana,co ja Ci zrobiłam? Moja wina że jesteś pojebany i NIGDY z Tobą nie będę? Nie moja.- syknęłam
-Ty mała dziwko- Wkurzyłam się,zaczęłam szarpać za sznury.Poluzowały się więc szybko przestałam,żeby się nie zauważył.
Wyszedł,nareszcie.Musiałam się stąd wydostać,natychmiast.Odwiązałam sznur na nadgarstkach i na kostkach.Powoli wstałam i ruszyłam do drzwi przez które wyszedł psychol,jego nowa ksywa. Nikogo nie było więc ruszyłam dalej,rozglądając się na wszystkie strony.Zaczęłam biec kiedy zobaczyłam drzwi do wyjścia z magazynu.Już miałam otworzyć drzwi gdy psychol stanął mi na drodze,super.
-Nigdzie nie idziesz,skarbie- Jego czarne tęczówki patrzały się w moje niebieskie.
-Czyżby?- Kopnęłam go w kroczę następnie otworzyłam drzwi i zaczęłam biec ile sił w nogach.Byłam już dość daleko więc pozwoliłam Sobie na mały przystanek koło dębu,miałam słabą kondycje.Już miałam biec dalej ale poczułam wibracje w kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwoni,nieznany numer.
-Halo?-
-Nie uciekniesz,dopadnę Cię,kochanie- Niemal wyczułam jego szyderczy uśmieszek na twarzy,psychol.
-Daj mi spokój- Łzy zaczęły cieknąć z moich powiek,rozłączyłam się i biegłam dalej.Gdzie ja w ogóle byłam? Zobaczyłam drogowskaz który wskazywał że znajduję się 15km od domu, I żeby było zabawniej,tam nic nie jechało,kompletna pustka. Co ja miałam zrobić?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział mi się nie podoba ;/////////
Nie mogłam wytrzymać,ciągle mam nadzieje że ktoś to czyta ;///
Do następnego ! <3
poniedziałek, 10 marca 2014
Rozdział 2
Dzisiaj wstałam tak entuzjastycznie że aż sama się zdziwiłam,może dlatego że wreszcie poznam nowego? No nic,wstałam ubrałam się i nawet zdążyłam wypić kawę.Potem wyruszyłam na przystanek.Wsiadłam do autobusu i włączyłam muzykę i włożyłam słuchawki do uszu. Nastąpiło jakieś ostre hamowanie i wyleciałam z siedzenia,z resztą nie tylko ja.Jakiś chłopak pomógł mi wstać,był bardzo przystojny.
-Nic Ci nie jest?- był zmartwiony ale się uśmiechał,miał piękne oczy i był strasznie wysoki,sięgałam mu poniżej ramienia.
-Nie,wszystko w porządku,dzięki za pomoc-uśmiechnęłam się i on też.
-Nie ma za co-
Po raz pierwszy w tym tygodniu nie spóźniłam się,jak to brzmi jest wtorek.Dzisiaj pierwszy miałam Angielski.Potem miałam Chemie,o nie CHEMIA.
Angielski minął za szybko,no ale cóż,w ogóle czego ja oczekuje? Księcia na białym koniu? Czasem zachowuję się jak dzieciak,a w końcu mam 17 lat.
Zadzwonił dzwonek na przerwę i właśnie wchodziłam do klasy ale przypomniałam sobie że zostawiam książki w szafce,no super znowu wejdę ostatnia.
Szybko pobiegłam do szafki,chwyciłam książki i pobiegłam z powrotem do klasy i wpadłam na kogoś upuszczając książki.
-Ałć-
-Przepraszam-Czekajcie,moment chwila,przecież to jest ON,chłopak który pomógł mi rano wstać,cholera.
-Znowu mi pomagasz wstać,jestem straszną łamagą,przepraszam.-
-Nie masz za co,to ja Ci wszedłem w drogę- Uśmiechał się do mnie,odwzajemniłam uśmiech.
-Lepiej chodźmy bo ta baba jest serio wredna-
-Racja-
Weszliśmy do klasy i szybko zajęliśmy miejsca w klasie.Czułam jego wzrok na sobie co jakiś czas.Ja też na niego patrzałam ale tylko wtedy kiedy nie robił tego on,czyli rzadko.
Lekcja minęła,i dobrze bo czułam że mam rumieńce na twarzy,czemu ja zawsze się rumienie? Poczułam wibracje w tylnej kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwonił,spojrzałam na wyświetlacz:Mama
-Halo?-
-Hej,Elise jesteś zwolniona z dalszych lekcji,wracaj do domu-
-Okej,będę za 2 godziny-
-Do zobaczenia,kocham Cię-
-Pa,też Cię kocham,mamo- To było dziwne,mama nigdy nie zwalniała mnie z lekcji,no ale jak ktoś daje to się bierze.Już wychodziłam ze szkoły ale ktoś mi przystawił rękę do ust i wprowadził w jakiś kąt. Po chwili mnie puścił więc mogłam mówić.
-Co do chuja?!-
-Zamknij się albo Cię zaknebluję- Zaczęłam krzyczeć ale po chwili wszystko zrobiło się czarne.Zemdlałam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
O to rozdział 2,nie wiem czy ktoś to czyta czy tylko przez przypadek wpada na tego bloga.Nie wiem czy wam się podoba i czy mam pisać dalej czy nie.Nie wiem kiedy pojawi się 3 rozdział,to zależy od was.
Do zobaczenia (mam nadzieje) Lovki xx
-Nic Ci nie jest?- był zmartwiony ale się uśmiechał,miał piękne oczy i był strasznie wysoki,sięgałam mu poniżej ramienia.
-Nie,wszystko w porządku,dzięki za pomoc-uśmiechnęłam się i on też.
-Nie ma za co-
Po raz pierwszy w tym tygodniu nie spóźniłam się,jak to brzmi jest wtorek.Dzisiaj pierwszy miałam Angielski.Potem miałam Chemie,o nie CHEMIA.
Angielski minął za szybko,no ale cóż,w ogóle czego ja oczekuje? Księcia na białym koniu? Czasem zachowuję się jak dzieciak,a w końcu mam 17 lat.
Zadzwonił dzwonek na przerwę i właśnie wchodziłam do klasy ale przypomniałam sobie że zostawiam książki w szafce,no super znowu wejdę ostatnia.
Szybko pobiegłam do szafki,chwyciłam książki i pobiegłam z powrotem do klasy i wpadłam na kogoś upuszczając książki.
-Ałć-
-Przepraszam-Czekajcie,moment chwila,przecież to jest ON,chłopak który pomógł mi rano wstać,cholera.
-Znowu mi pomagasz wstać,jestem straszną łamagą,przepraszam.-
-Nie masz za co,to ja Ci wszedłem w drogę- Uśmiechał się do mnie,odwzajemniłam uśmiech.
-Lepiej chodźmy bo ta baba jest serio wredna-
-Racja-
Weszliśmy do klasy i szybko zajęliśmy miejsca w klasie.Czułam jego wzrok na sobie co jakiś czas.Ja też na niego patrzałam ale tylko wtedy kiedy nie robił tego on,czyli rzadko.
Lekcja minęła,i dobrze bo czułam że mam rumieńce na twarzy,czemu ja zawsze się rumienie? Poczułam wibracje w tylnej kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwonił,spojrzałam na wyświetlacz:Mama
-Halo?-
-Hej,Elise jesteś zwolniona z dalszych lekcji,wracaj do domu-
-Okej,będę za 2 godziny-
-Do zobaczenia,kocham Cię-
-Pa,też Cię kocham,mamo- To było dziwne,mama nigdy nie zwalniała mnie z lekcji,no ale jak ktoś daje to się bierze.Już wychodziłam ze szkoły ale ktoś mi przystawił rękę do ust i wprowadził w jakiś kąt. Po chwili mnie puścił więc mogłam mówić.
-Co do chuja?!-
-Zamknij się albo Cię zaknebluję- Zaczęłam krzyczeć ale po chwili wszystko zrobiło się czarne.Zemdlałam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
O to rozdział 2,nie wiem czy ktoś to czyta czy tylko przez przypadek wpada na tego bloga.Nie wiem czy wam się podoba i czy mam pisać dalej czy nie.Nie wiem kiedy pojawi się 3 rozdział,to zależy od was.
Do zobaczenia (mam nadzieje) Lovki xx
No... To ten xD Jestem Ania,to moje pierwsze opowiadanie,proszę Was o opinie na temat mojego bloga w komentarzach.Miłego czytania !!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy już dojechałam do tej szkoły spojrzałam na zegarek i wskazywał on 8:00,zajebiście,jestem spóźniona,urgh.
Starałam się wejść do klasy jak najciszej ale mi to oczywiście nie wyszło,gdy tylko otworzyłam drzwi wszystkie pary oczu były skierowane na mnie ze wzrokiem typu 'zabije Ci matkę', i jeszcze ten babsztyl.....
-Keenan,zostajesz po lekcji- Pani super wredna hiper suka Spencer zawsze mnie ujebie,zawsze.Całe szczęście że to ostatnia klasa liceum.
Szybko usiadłam na swoim miejscu i wyjęłam książki do wspaniałej chemii,mam nadzieje że wyczuliście sarkazm.
40 minut później wyszłam z piekła,tak bardzo nie lubię chemii.Po drodze do mojej szafki spotkałam Kerry-Anne (w skrócie Kerry),moją najlepszą przyjaciółkę.Wszyscy się dziwili że się przyjaźnimy no bo ona jest piękna,zgrabna i ma powodzenie.A ja ? No cóż,nie dorastam jej do pięt.
-Hey,Elise- szybko się uścisnęłyśmy
-Hey,Kerry,co tam?-
-Jakieś nowe ciasteczko jest u nas w szkole !-
-Nie gadaj,gdzie on jest?-
-Nie wiem,ja go nie widziałam ale wszyscy mówią że jest gorący,ale mówią także że jest dość dziwny-
-Dobra,po szkole wpadnij do mnie - może to jakiś psychol?
-Okej,do zobaczenia-
Kolejne lekcje minęły o wiele szybciej,na szczęście.Na matematyce siedzę z Cameronem,cały czas chcę się ze mną umówić,a ja już nie wiem jak go spławić.
Wróciłam do domu przebrałam się i czekałam na Kerry.
Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi,zbiegłam na dół mało się nie zabijając i otworzyłam drzwi,
Kerry wleciała do środka jak poparzona i zaczęła mówić.
-Ej,Elise widziałam tego nowego!- Uśmiechała się od ucha do ucha i coś mi mówiło że leci na niego,ale po dalszej rozmowie moje przypuszczenia się rozwiały.
-No i jaki on jest?-
-To jest sama słodycz,serio taka dupa że ojej,a najlepsze jest to że macie razem chemię i matematykę!-
-O nie- Zaczęłyśmy się śmiać w niebo głosy.
-O tak Keenan !-
Rozmawiałyśmy jeszcze przez parę godzin i Kerry poszła do domu. Ja natomiast wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać,jutro będzie inny dzień.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Naprawdę chciałabym poznać waszą opinię na temat pierwszego rozdziału. proszę o szczerą opinie kochani!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1
Czy ja zawsze muszę wstawać tak wcześnie?Kurde,jest dopiero 6 rano! A,no tak muszę dojeżdżać do szkoły,yay.Jak zwykle rano,jestem zaspana i leniwa,zresztą nawet rozbudzona jestem leniwa.Popatrzałam na zegarek w telefonie i szybko się umyłam i ubrałam.Na szczęście nie spóźniłam się na autobus,ale za to zapomniałam biletu,idealny początek poniedziałku,prawda?Pierwszy raz jechałam na gapę,wow Elise,szacun.Kiedy już dojechałam do tej szkoły spojrzałam na zegarek i wskazywał on 8:00,zajebiście,jestem spóźniona,urgh.
Starałam się wejść do klasy jak najciszej ale mi to oczywiście nie wyszło,gdy tylko otworzyłam drzwi wszystkie pary oczu były skierowane na mnie ze wzrokiem typu 'zabije Ci matkę', i jeszcze ten babsztyl.....
-Keenan,zostajesz po lekcji- Pani super wredna hiper suka Spencer zawsze mnie ujebie,zawsze.Całe szczęście że to ostatnia klasa liceum.
Szybko usiadłam na swoim miejscu i wyjęłam książki do wspaniałej chemii,mam nadzieje że wyczuliście sarkazm.
40 minut później wyszłam z piekła,tak bardzo nie lubię chemii.Po drodze do mojej szafki spotkałam Kerry-Anne (w skrócie Kerry),moją najlepszą przyjaciółkę.Wszyscy się dziwili że się przyjaźnimy no bo ona jest piękna,zgrabna i ma powodzenie.A ja ? No cóż,nie dorastam jej do pięt.
-Hey,Elise- szybko się uścisnęłyśmy
-Hey,Kerry,co tam?-
-Jakieś nowe ciasteczko jest u nas w szkole !-
-Nie gadaj,gdzie on jest?-
-Nie wiem,ja go nie widziałam ale wszyscy mówią że jest gorący,ale mówią także że jest dość dziwny-
-Dobra,po szkole wpadnij do mnie - może to jakiś psychol?
-Okej,do zobaczenia-
Kolejne lekcje minęły o wiele szybciej,na szczęście.Na matematyce siedzę z Cameronem,cały czas chcę się ze mną umówić,a ja już nie wiem jak go spławić.
Wróciłam do domu przebrałam się i czekałam na Kerry.
Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi,zbiegłam na dół mało się nie zabijając i otworzyłam drzwi,
Kerry wleciała do środka jak poparzona i zaczęła mówić.
-Ej,Elise widziałam tego nowego!- Uśmiechała się od ucha do ucha i coś mi mówiło że leci na niego,ale po dalszej rozmowie moje przypuszczenia się rozwiały.
-No i jaki on jest?-
-To jest sama słodycz,serio taka dupa że ojej,a najlepsze jest to że macie razem chemię i matematykę!-
-O nie- Zaczęłyśmy się śmiać w niebo głosy.
-O tak Keenan !-
Rozmawiałyśmy jeszcze przez parę godzin i Kerry poszła do domu. Ja natomiast wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać,jutro będzie inny dzień.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Naprawdę chciałabym poznać waszą opinię na temat pierwszego rozdziału. proszę o szczerą opinie kochani!
Subskrybuj:
Posty (Atom)