Dzisiaj wstałam tak entuzjastycznie że aż sama się zdziwiłam,może dlatego że wreszcie poznam nowego? No nic,wstałam ubrałam się i nawet zdążyłam wypić kawę.Potem wyruszyłam na przystanek.Wsiadłam do autobusu i włączyłam muzykę i włożyłam słuchawki do uszu. Nastąpiło jakieś ostre hamowanie i wyleciałam z siedzenia,z resztą nie tylko ja.Jakiś chłopak pomógł mi wstać,był bardzo przystojny.
-Nic Ci nie jest?- był zmartwiony ale się uśmiechał,miał piękne oczy i był strasznie wysoki,sięgałam mu poniżej ramienia.
-Nie,wszystko w porządku,dzięki za pomoc-uśmiechnęłam się i on też.
-Nie ma za co-
Po raz pierwszy w tym tygodniu nie spóźniłam się,jak to brzmi jest wtorek.Dzisiaj pierwszy miałam Angielski.Potem miałam Chemie,o nie CHEMIA.
Angielski minął za szybko,no ale cóż,w ogóle czego ja oczekuje? Księcia na białym koniu? Czasem zachowuję się jak dzieciak,a w końcu mam 17 lat.
Zadzwonił dzwonek na przerwę i właśnie wchodziłam do klasy ale przypomniałam sobie że zostawiam książki w szafce,no super znowu wejdę ostatnia.
Szybko pobiegłam do szafki,chwyciłam książki i pobiegłam z powrotem do klasy i wpadłam na kogoś upuszczając książki.
-Ałć-
-Przepraszam-Czekajcie,moment chwila,przecież to jest ON,chłopak który pomógł mi rano wstać,cholera.
-Znowu mi pomagasz wstać,jestem straszną łamagą,przepraszam.-
-Nie masz za co,to ja Ci wszedłem w drogę- Uśmiechał się do mnie,odwzajemniłam uśmiech.
-Lepiej chodźmy bo ta baba jest serio wredna-
-Racja-
Weszliśmy do klasy i szybko zajęliśmy miejsca w klasie.Czułam jego wzrok na sobie co jakiś czas.Ja też na niego patrzałam ale tylko wtedy kiedy nie robił tego on,czyli rzadko.
Lekcja minęła,i dobrze bo czułam że mam rumieńce na twarzy,czemu ja zawsze się rumienie? Poczułam wibracje w tylnej kieszeni co oznaczało że ktoś do mnie dzwonił,spojrzałam na wyświetlacz:Mama
-Halo?-
-Hej,Elise jesteś zwolniona z dalszych lekcji,wracaj do domu-
-Okej,będę za 2 godziny-
-Do zobaczenia,kocham Cię-
-Pa,też Cię kocham,mamo- To było dziwne,mama nigdy nie zwalniała mnie z lekcji,no ale jak ktoś daje to się bierze.Już wychodziłam ze szkoły ale ktoś mi przystawił rękę do ust i wprowadził w jakiś kąt. Po chwili mnie puścił więc mogłam mówić.
-Co do chuja?!-
-Zamknij się albo Cię zaknebluję- Zaczęłam krzyczeć ale po chwili wszystko zrobiło się czarne.Zemdlałam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
O to rozdział 2,nie wiem czy ktoś to czyta czy tylko przez przypadek wpada na tego bloga.Nie wiem czy wam się podoba i czy mam pisać dalej czy nie.Nie wiem kiedy pojawi się 3 rozdział,to zależy od was.
Do zobaczenia (mam nadzieje) Lovki xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz